W górę

To miejsce, nawet w tej niedookreślonej pod względem pogodowym scenerii, wygląda wyjątkowo. Oczywiście przede wszystkim ze względu na ruiny zabytkowego pałacu, które po odrestaurowaniu do Zatonia przyciągają tłumy. Ich renowacja i podświetlenie, to jednak dopiero początek wielkich zmian jakie czekają ten teren w najbliższej przyszłości.

Pewnie nie wszyscy do końca zdają sobie z tego sprawę, ale w tym kwartale miasta na prawdę sporo się dzieje pod względem inwestycyjnym, a wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek metamorfozy. Zacznijmy od Placu Matejki, który w końcu na prawdę stanie się placem, co więcej ozdobionym rzeźbą symbolizującą trzy zabory, a co za tym idzie nawiązującą do odzyskania przez Polskę Niepodległości.

W czwartkowy wieczór wszystkie drogi prowadziły do Zatonia. Tłumy zielonogórzan samochodami, rowerami i pieszo przybywały pod ruiny zamku księżnej Doroty de Talleyrand. Nikomu nie straszne były otaczające ciemności i kilkaset osób przy akompaniamencie kwartetu smyczkowego czekało aż ruiny pałacu zabłysną.

Jego początki sięgają 1689 roku, kiedy ówczesny właściciel Balthazar von Unruh wybudował go w formie barokowego dworu. Blisko sto pięćdziesiąt lat później, żagańska księżna Dorota de Talleyrand - Perigord nadała mu formy klasycystycznej, jednocześnie zlecając projekt stworzenia parku wokół pałacu.

Rewitalizowany Park przy ulicy Sowińskiego i Wzgórza Winne czyli najbliższe okolice Palmiarni, to teoretycznie dwie odrębne inwestycje. Dlaczego teoretycznie? Bo oczywiście mają wspólny mianownik i nie chodzi tylko o zielonogórską firmę Exalo Drilling, która jest wykonawcą inwestycji, a o podziemną instalację hydrologiczną, która dostarczy wodę z Parku przy Sowińskiego wprost pod Palmiarnię, tak aby zaprojektowane tam wodne fontanny kaskadowe mogły cieszyć mieszkańców i turystów.

Ładuję