W górę

To miejsce, nawet w tej niedookreślonej pod względem pogodowym scenerii, wygląda wyjątkowo. Oczywiście przede wszystkim ze względu na ruiny zabytkowego pałacu, które po odrestaurowaniu do Zatonia przyciągają tłumy. Ich renowacja i podświetlenie, to jednak dopiero początek wielkich zmian jakie czekają ten teren w najbliższej przyszłości.

W czwartkowy wieczór wszystkie drogi prowadziły do Zatonia. Tłumy zielonogórzan samochodami, rowerami i pieszo przybywały pod ruiny zamku księżnej Doroty de Talleyrand. Nikomu nie straszne były otaczające ciemności i kilkaset osób przy akompaniamencie kwartetu smyczkowego czekało aż ruiny pałacu zabłysną.

Jego początki sięgają 1689 roku, kiedy ówczesny właściciel Balthazar von Unruh wybudował go w formie barokowego dworu. Blisko sto pięćdziesiąt lat później, żagańska księżna Dorota de Talleyrand - Perigord nadała mu formy klasycystycznej, jednocześnie zlecając projekt stworzenia parku wokół pałacu.