W górę

Pierwsze pantografy, które zostały zamontowane w Zielonej Górze do ładowania elektrycznego taboru Miejskiego Zakładu Komunikacji powoli kończą fazę testową, a co za tym idzie rozpoczną normalną, codzienną pracę. Obsługi urządzeń oczywiście muszą nauczyć się teraz kierowcy, chociaż system jest skonstruowany w taki sposób, że cały proces przebiega niemal automatycznie.

Dwóch absolwentów Uniwersytetu Zielonogórskiego w 2009 roku założyło firmę. Prawie 10 lat później zatrudniają 120 osób, podpisują kontrakty warte 50 milionów euro i stają się europejską potęgą elektromobilności. Zajmują się głównie produkcją ładowarek wysokiej mocy i rozwiązaniami z dziedziny zarządzania infrastrukturą dla autobusów elektrycznych.

Są idealnym przykładem tego jak determinacja i upór podparte wiedzą i doskonałym pomysłem prowadzą do międzynarodowego sukcesu. Jak sami podkreślają, pierwsze projekty tworzyli w mieszkaniu, na domowy komputerze. Potem znaleźli miejsce w uniwersyteckim inkubatorze, następnie przy wsparciu władz miasta w końcu mogli przeprowadzić się do pierwszej siedziby z prawdziwego zdarzenia. W tej chwili swoje laboratoria czy centra badawcze budują sami.

Władze miasta idą za ciosem. Po podpisaniu umów na przebudowę zajezdni MZK, budowę centrum przesiadkowego i zakup ekologicznych autobusów, pora na wyposażanie taboru. Po wielkiej transformacji transportu publicznego w Zielonej Górze, MZK zyska zupełnie nowe oblicze.